ani zdjęcia, ani kluski mi nie wyszły. ba, nawet garnek przypaliłam! a nie zdarzyło mi się to z ruski rok. mimo wszystko jestem uśmiechnięta. dzisiaj sama, ale szczęśliwa. taka radość ode mnie dla mnie. dziękuje za wczorajsze ciepłe słowa :) chyba powinnam każdemu z osobna podziękować. nawet nie wiecie ile rozmowa z mamą (i nie tylko!) dała mi spokoju i ukojenia. dzisiaj w pełni sprawna psychicznie, nie zamierzam marudzić :) zostawiam Wam najlepsze, a zarazem najgorsze kluski. takie niestabilne, a takie pyszne!
| Kakaowe kluski lane na mleku z czarną i czerwoną porzeczką |
miały być i gofry, i naleśniki, i omlet, i jaglana zapieczona, i budyń, i suflet i w końcu padło na kluchy :>